Liberałowie w trosce o wolność jednostki są przeciwni zbyt mocnej władzy państwowej. Powstaje pytanie, czy tylko silna władza państwowa zagraża wolności jednostki?

 Liberalny kapitalizm powstał w opozycji do systemu arystokratycznego (uprzywilejowanie stanowe) i merkantylizmu (wymiany handlowej opartej na przywilejach udzielanych przez państwo). Od samego początku swego funkcjonowania liberalnemu kapitalizmowi towarzyszyła dość zasadnicza obawa: czy otwarty i wolny rynek nie przekształci się w zamknięty rynek oligarchów, którzy w celu likwidacji konkurencji nie będą się wahali sięgać nawet po interwencjonizm państwowy?

 Na początku XX wieku, kiedy wielkie korporacje (niekiedy przeradzające się w monopole) stały się faktem, powstały trzy propozycje walki z nową arystokracją:

  1. nie dopuszczać do powstania monopoli (prawo antytrustowe);
  2. dopuszczać do powstawania monopoli, przy czym państwo ma równoważyć siłę tych monopoli i stanowić wobec nich podmiot kontrolujący;
  3. dopuszczać do powstawania monopoli, zrobić rewolucję i wszystko znacjonalizować (albo podporządkować celom militarnym).

 Świat zachodni – z pewnymi wyjątkami - poszedł drogą nr 2. Skutkiem tego są dzisiaj molochy zbyt duże by mogły upaść (jeśli takie firmy są nieefektywne, państwo wspiera je, gdyż ich upadek mógłby zagrozić stabilności całej gospodarki). Po ostatnim kryzysie powstają propozycje, by ograniczyć prawo przyznawania bonusów menadżerom takich firm (dotąd premie były przyznawane często w oderwaniu od oceny efektywności zarządzania). Trudno powiedzieć, czy przyniesie to pozytywne efekty. BYĆ MOŻE... jeśli zostanie spełniony jeden podstawowy warunek – poszerzy się pole jawności. Jeśli dalej wszystko będzie owiane tajemnicą handlową, a tylko PAŃSTWO będzie miało wgląd w dokumentację firmową, to możemy być pewni, że BIG BUSINESS będzie miał dostęp do wszystkich tajemnic SMALL  BUSINESS-u, a BIG BUSINESS zamiast być kontrolowany przez PAŃSTWO, sam będzie je kontrolował przenikając do różnych jego struktur (w tym służb specjalnych).

 Przekonanie, że to raczej SPOŁECZEŃSTWO (przedstawiciele klasy średniej, small business-u, konsumenci itd.) stanowi lepszą gwarancję rzetelnej kontroli niż PAŃSTWO, wydaje się mniej utopijną wiarą niż przekonanie przeciwne.

 W celu zabezpieczenia wolności jednostki, nie tylko silna władza państwowa musi być kontrolowana (dzięki jawności) przez społeczeństwo, ale także BIG BUSINESS. Być może na pewnym etapie rozwoju gospodarka oparta na BIG BUSINESS-ie jest bardziej efektywna, od tej opartej głównie na SMALL, ale w dalszej perspektywie wydaje się ona nie tylko mniej efektywna, ale zagrażająca ideom SPOŁECZEŃSTWA OTWARTEGO. Jeśli społeczeństwo nie uzyska (przede wszystkim poprzez wprowadzenie dużo większej jawności, przejrzystości i łatwości dostępu do informacji) kontroli nad molochami gospodarczymi, to prawdopodobnie MOLOCHY zbudują nam społeczeństwo PROPAGANDY - MATRIX.